Każdego dnia patrzę na Nią
Ona śpi wtedy tak jak zawsze
Z tym uśmiechem rozpromienionym
Nawet wtedy
Lecz nie dojrzy mnie
Wpatrującego się..
Innej muszę oddać nowego dnia
Poranny czas…
A ona czekać będzie na powrót mój…
Każdego dnia patrzę na Nią
Ona śpi wtedy tak jak zawsze
Z tym uśmiechem rozpromienionym
Nawet wtedy
Lecz nie dojrzy mnie
Wpatrującego się..
Innej muszę oddać nowego dnia
Poranny czas…
A ona czekać będzie na powrót mój…
Patrzysz na Nią
Z niewinnym uśmiechem
Marzysz o Niej
Nawet nie wie jak
Jednak to nie Twój świat
Boisz się Jej a jednak starasz
Próbujesz poznać
Mimo marnych szans
Patrzysz znowu
Na Jej twarz
Na włosy
Spływające falą
Na usta,nos…
A tak naprawdę szukasz
Tego spojrzenia
W oczach Jej…
Niewypowiedzianej nadziei
Która daje siłę
I mówi
Próbuj dalej…
Marzysz ze świadomością
Że nigdy się nie ziszczą…
Nie przekonasz się
O aksamicie Jej dłoni
Zapachu włosów
Czy cieple Jej ciała…
Lecz mimo to
Nadal wierzysz
I starasz się marzyć…
Patrzysz na Nią
To nie Ona
Jak Anioł piękna
Niestworzona
Szukasz słów
Bo banałem trącą
Wszystkie które znasz
Starasz się…
Boisz się
Lecz sam
Nie wiesz
Czego tak naprawdę
A Ona ?
Sam nie wiem
Czego pragnąć może
Anioł po ziemi chodzący…
Chcesz by wszystko dobrze było
Uważnie kroki stawiasz by
Nie potknąć się
W drodze na szczyt
Chwila nieuwagi twej
Potrafi zniszczyć wszystko
Potknięcie powoduje że
Upadasz niżej niż zacząłeś
Myślisz gdzie błąd zrobiłeś
Lecz czy faktycznie
Może największym błędem było
Że wejść chciałeś….
Teraz zbierasz żniwa
Marzenia swego
Na które porwałeś się
Jak z motyką na słońce…
Całego siebie dałem Jej
Do dziś nie wiedząc czemu
Jedną na milion stała się
Będąc z wielu jedną
Piękniejsze od Niej były
Powietrze odbierały
Onieśmielały
Bardziej niż Ona
Magiczną aurę jej
Za rogiem mocniejszą znaleźć mogłem
Zjawiskowa była
Jednak inne też
Co sprawiło więc
Że jedyną dla mnie
Stała się
Pytam Boga o to
Jednak bez nadziei
Że odpowiedź da
…