Samotnie krążę
Po ulicach
Tego nieprzyjaznego miasta…
Poszukując Jej
Znajduję wiele ich…
A serce
Przy każdej
Choć częścią chce być.
I tak
Nadal błąkam się sam
Nie zdradzając uczuć swych
Których nie ma wszak.
Ukarał mnie los
Za miłość do piękna ich
I nawet gdy dostrzegę Ją…
Obojętny przejdę
Nie czując nic…
A gdy nastanie noc
Za późno będzie
Wyrwać się z czyichś rąk
I przed siebie gnać
Poszukując Jej.
Wtedy do świtu
Nieobecny będę trwać
Szukając w utopii mej
Śladów Jej…
Kurczowo trzymał się
Myśli że jest
Choć nie.
Gdy wybije rana dźwięk
Znowu pozostanę sam
Po nieprzyjaznym mieście
Błąkając się…