***

Samotnie krążę

Po ulicach

Tego nieprzyjaznego miasta…

Poszukując Jej

Znajduję wiele ich…

A serce

Przy każdej

Choć częścią chce być.

I tak

Nadal błąkam się sam

Nie zdradzając uczuć swych

Których nie ma wszak.

Ukarał mnie los

Za miłość do piękna ich

I nawet gdy dostrzegę Ją…

Obojętny przejdę

Nie czując nic…

A gdy nastanie noc

Za późno będzie

Wyrwać się z czyichś rąk

I przed siebie gnać

Poszukując Jej.

Wtedy do świtu

Nieobecny będę trwać

Szukając w utopii mej

Śladów Jej…

Kurczowo trzymał się

Myśli że jest

Choć nie.

Gdy wybije rana dźwięk

Znowu pozostanę sam

Po nieprzyjaznym mieście

Błąkając się…

English Story

I`m a bad men
But I need to love
Like anyone else
And be love
Like others
So if you really like me
Please try me accept
Like I try to change
For you
I cant guarantee you
That I change
But I try so much
Like I care about you
Please dont leave me
Because I need you
Like air to live
I need you
Like sun need moon
To shine
If you know what
I Mean to say
I`m a bad men
But I try to change
For you
So please
Dont leave me
And will get a chance
To show
how much You mean to me

Never ending

Tytuł ( nawet jeśli źle napisany ) taki miał być. Ta rzecz nie zostanie dokończona. Pogubiłem się w trakcie jej pisania, końcówka jest zupełnie wzięta nie wiem skąd. Po prostu tak mi się stukało.

Każdego dnia
Chce udowodnić Jej
Że zasługuję na Nią.
Podjąć wyzwanie
W obronie marzeń.
Choć kruszę wszystko
Jak buldożer bądź
Lodu łamacz…
Jestem niszczycielem uczuć
Burzę piętra, kruszę fundamenty…
Łamię przyjaźń jak wątłą zapałkę
Gubiąc się
W gąszczu uczuć
Wypalających mnie.
Wymagam od życia
Więcej niż mogę mieć
Uważając
Że przecież
To tak niewiele jest
Burzę domki z kart
Których odbudować się nie da
Symbolizm tych budujących kart
Choć tak rozległy
Traci dla mnie sens
Gdy spojrzę na nie.
Odkrywając karty
Odkrywam siebie
Jak rycerz bez zbroi
Odsłaniam się
Pozostawiając miejsce
Do oddania
Czystego ciosu
Prosto w serce…
Jakby nie chroniło mnie
Nic…

Domek z kart

Trzy słowa
Które
Zburzyły mi świat
Jak domek z kart…
Zabolało lecz nie wprost
Dotknęło choć nie wie
Jak
Byłem nikim
Tak jak Ona
Myślała że jest
W rzeczywistości
Tworzyła cały jego świat
Była marzeniem
Które myślał
Że ziściło się
Jak ślepiec szukał Jej
A Ona
Sama przyszła
Myślała
Że jednym słowem
Odbuduje jego świat
Jak zaczarowana różdżka
Ale domek
pogubił karty
Jak pióra
Odleciały na wietrze
Teraz stoi
Ten domek karciany
Stoi choć jest inny
Tak jak smutny uśmiech
Na jego twarzy
Jest lecz już nie ten
Uśmiechając się
W duszy skrywa smutek
Trawiący go
Za każdym razem
Gdy myśli o Niej

Lecz jak
Odrzucić domek
Szczęściem nazwany

Serca płacz

Wychodząc na prostą

Znów potykam się

O miłosne uczucie

Brak mi go

Gdy wszystko inne

Układa się

Tylko serce płacze mi

Że samo jest

Odpowiadam mu że dobrze jest

Gotów zaufać nie jestem

Ono na to że spróbować mam

Lecz ja obawiam się

Jak znieść kolejny raz

Muza

Ta twórczość nie do mnie kierowana

To Ty jesteś mą muzą

To do Ciebie kieruję te słowa

Choć tak trudno mi się przebić

To nawet nie wiesz jak bardzo

Zależy mi

Słyszałem że jesteś skryta, niedostępna

Lecz tym bardziej

Intrygujesz mnie

Podejść muszę lecz nie mam sił

Spojrzenie jakim obdarzysz mnie

Nogi w watę zamienia mi

Napędza strachem

Przełamać się muszę

Lecz czy dam radę ?

Tonąc(y)

Tonąc w smutku pozostaję

Czekając na ciepło miłości

Którego zaznać nie mogę

Kiedy zaczynam mieć nadzieję

Jak tonący dostrzega światło powierzchni

Miłość odchodzi ustępując miejsca

Coraz większemu smutkowi

Pogrążam się w otchłań bez końca

Gdyż nic nie ma sensu

Jeśli miłości nie ma

W życiu moim

Małe wyjaśnienie

To co znajduje się poniżej, to teksty pisane stosunkowo niedawno.  Najstarszy z nich jest z września. Powyżej znaleźć będziecie mogli to co pisałem, nawet rok czy dwa temu. Pewnie widać będzie różnicę między tym jak kiedyś pisałem, a jak wygląda to teraz.

Szukam (zataczając koło )

Szukając swojego miejsca

Szukam też Jej

Piszę

Szukając własnego stylu

Szukam tyle

Że gubię się…

Znajduję

I mówię,że to nie to

Żałuję potem

Bo tracę bezpowrotnie

I szukam ponownie

Miejsca, stylu

Ale przede wszystkim

Znowu szukam Jej

I tak zataczam koło

Jak syzyfowa praca

Niby blisko celu

A znów daleki

Testament R*

Gdy umrę

Przeczytać chciałbym

Z zaświatów oczywistych

Że umarł kochając prawdziwie

Miłością romantyczną…

Chciałbym dojrzeć

Łzy kobiety patrzącej

Na słowa Jej ofiarowane…

Ta miłość zabiła mnie

Lecz sam się wyniszczyłem

Kochając cały

Nie mogłem znaleźć

Sentymentalnej

Padłem ofiarą skrajnej miłości

Umarłem nie ginąc

Umarłem bo sam chciałem

Dziwiła się nawet Śmierć

Patrząc na rozpalone serce

Od środka

Do cna wypalone…

« Starsze wpisy
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.